Tagi

, , ,

Tak sobie siedzę i siedzę i patrzę, że jeszcze została mi godzina. Siedzenia. Albo inaczej – wysiadywania (pieniędzy). Brzmi może dziwnie, ale w sumie jakby nie spojrzeć, to większość spokojnych prac biurowych i tym podobnych można by tak opisać. Chociaż trzeba przyznać, że tu mam więcej plusów i swobody (i sposobów wysiadywania). Kino ma swoją specyfikę :) Oto co może się dziać pomiędzy włączaniem seansów, sprzątaniem kina, ogarnianiem kasy, telefonów i innych takich cudów:

sposób naukowy – ogarnianie (głównie) magisterki w wolnych chwilach. M. mówi, że jest tu dobra karma jeśli chodzi o pisanie – mam nadzieję, że się jeszcze o tym przekonam, bo póki co robię badania stylometryczne na lapku;

sposób popularno-naukowy lub rozrywkowy – czytanie, czytanie, czytanie :) wszystkiego. Aktualnie na tapecie u mnie są artykuły z neta, nadganianie pisania Jagny i Dale Carnegie (polecam!);

sposób towarzyski – to raczej rano. Wtedy jest tu tłum ludzi, bo szkoła działa. Można czasem porozmawiać, zwłaszcza z panią od świetlicy czy bywalcami kina. Ewentualnie jak zmiennik (zmienniczka) przyjdzie wcześniej, można trochę nadrobić dość nikłe (przy takim trybie pracy) więzy współpracownicze (w tym momencie stoją mi przed oczami Simsy i te skale znajomości, które rosną od rozmowy):P

sposób na obserwatora – obczajanie co się dzieje dookoła przez większość czasu. W sumie jest co;

zwias – przetrwanie przez zawieszenie. Najgorszy, bo poszerza czasoprzestrzeń, ale bywa, że i tak jest w gorsze dni.

Oczywiście sposoby da się spokojnie łączyć w różne konfiguracje i w różnych ilościach. Praca niewiele wymagająca (albo raczej: wymagająca konkretów w odpowiednim czasie), ale też i wiadomo, tylko na dorobienie dla studenta. Za to plusem do tej „niewolniczej” (wg D.) stawki jest możliwość obejrzenia filmów na dużym ekranie (oczywiście po godzinach pracy, chyba, że umie się uprawiać bilokację), kontakt z ludźmi (co jest i ciekawe i fajne, bo np. dla porównania po kilku dniach pracy w domu, przy komputerze, to się lekko „dziczeje”), no i czasem się zdarzają jakieś dobroci, które zostają po samplingach sponsorskich, nom :)

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pomysły, albo ma ochotę odwiedzić tudzież obejrzeć film – zapraszam serdecznie :) Ceny jak dla studentów (i dorosłych) są całkiem całkiem (może stąd ta stawka):P

PS tak pomyślałam, że może kogoś zainteresuje – do 28.03 macie ostatnią szansę zobaczyć Sugar Mana. Gorąco polecam, naprawdę dobry film (potwierdzone przez licznych znajomych i przeze mnie osobiście.

Nic to, lecę już na wolne :D Także miłego wieczorku wszystkim po drugiej stronie ekranów :)

Reklamy