Utkane z radości, (s)pokoju…

Tagi

, ,


…przeplatane złotozielonymi niteczkami uczuć.

Cieszę się, bo zmiana klimatu, atmosfery i wiele innych czynników dały w sumie dobre efekty :) Co by się nie działo, dobrze, że są te różne święta, chwile dla innych i dla siebie. Można spokojnie odetchnąć i zrobić przestrzeń w głowie. Lubię to, bo wtedy nareszcie jest miejsce na coś mojego. Coraz rzadziej, ale jeszcze jest :) Chciałam z radością podzielić się kolejnym efektem takiej wypadkowej.

REM

ukryj mnie
pod powieką twych uczuć
otocz
tęczówką czułości
zanurz
w radosnej głębi źrenic
ogrzej
i zapal
w samym sercu
iskry
płonącej w tobie
chciałabym odnaleźć w twoich oczach
siebie
najgłębiej
najgłębiej

– – –

Ach, no i tak… Wesołego Alleluja! :)
wielkanoc

Koko koko, kino spoko

Tagi

, , ,


Tak sobie siedzę i siedzę i patrzę, że jeszcze została mi godzina. Siedzenia. Albo inaczej – wysiadywania (pieniędzy). Brzmi może dziwnie, ale w sumie jakby nie spojrzeć, to większość spokojnych prac biurowych i tym podobnych można by tak opisać. Chociaż trzeba przyznać, że tu mam więcej plusów i swobody (i sposobów wysiadywania). Kino ma swoją specyfikę :) Oto co może się dziać pomiędzy włączaniem seansów, sprzątaniem kina, ogarnianiem kasy, telefonów i innych takich cudów:

sposób naukowy – ogarnianie (głównie) magisterki w wolnych chwilach. M. mówi, że jest tu dobra karma jeśli chodzi o pisanie – mam nadzieję, że się jeszcze o tym przekonam, bo póki co robię badania stylometryczne na lapku;

sposób popularno-naukowy lub rozrywkowy – czytanie, czytanie, czytanie :) wszystkiego. Aktualnie na tapecie u mnie są artykuły z neta, nadganianie pisania Jagny i Dale Carnegie (polecam!);

sposób towarzyski – to raczej rano. Wtedy jest tu tłum ludzi, bo szkoła działa. Można czasem porozmawiać, zwłaszcza z panią od świetlicy czy bywalcami kina. Ewentualnie jak zmiennik (zmienniczka) przyjdzie wcześniej, można trochę nadrobić dość nikłe (przy takim trybie pracy) więzy współpracownicze (w tym momencie stoją mi przed oczami Simsy i te skale znajomości, które rosną od rozmowy):P

sposób na obserwatora – obczajanie co się dzieje dookoła przez większość czasu. W sumie jest co;

zwias – przetrwanie przez zawieszenie. Najgorszy, bo poszerza czasoprzestrzeń, ale bywa, że i tak jest w gorsze dni.

Oczywiście sposoby da się spokojnie łączyć w różne konfiguracje i w różnych ilościach. Praca niewiele wymagająca (albo raczej: wymagająca konkretów w odpowiednim czasie), ale też i wiadomo, tylko na dorobienie dla studenta. Za to plusem do tej „niewolniczej” (wg D.) stawki jest możliwość obejrzenia filmów na dużym ekranie (oczywiście po godzinach pracy, chyba, że umie się uprawiać bilokację), kontakt z ludźmi (co jest i ciekawe i fajne, bo np. dla porównania po kilku dniach pracy w domu, przy komputerze, to się lekko „dziczeje”), no i czasem się zdarzają jakieś dobroci, które zostają po samplingach sponsorskich, nom :)

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pomysły, albo ma ochotę odwiedzić tudzież obejrzeć film – zapraszam serdecznie :) Ceny jak dla studentów (i dorosłych) są całkiem całkiem (może stąd ta stawka):P

PS tak pomyślałam, że może kogoś zainteresuje – do 28.03 macie ostatnią szansę zobaczyć Sugar Mana. Gorąco polecam, naprawdę dobry film (potwierdzone przez licznych znajomych i przeze mnie osobiście.

Nic to, lecę już na wolne :D Także miłego wieczorku wszystkim po drugiej stronie ekranów :)

Komisarz Spalony i sposób na Walentynki

Tagi

, , , , , ,


Teatrzyk Anarriel i Przyjaciele

ma zaszczyt przedstawić
kolejny odcinek przygód Komisarza Spalonego i Reporter Ciemnej Karnacji.
Tym razem Komisarz pokazuje jak radzić sobie z wszechobecną „komerchą”.

Zapraszamy!

it is comingReporter Ciemna Karnacja
Wszystko zaczęło się od tego właśnie obrazka. Na początku muszę się przyznać, że nie przepadam za Walentynkami, gdyż jakoś mam wrażenie, że jest to wymuszone święto, jak normalnie mnie nie razi, a wręcz uśmiecham się na widok różnych par, tak tu jakoś tak mam wrażenie, że jest to strasznie ostentacyjne. I cała otoczka wymuszona. Idąc po Krakowie na do drugiej restauracji wiszą szyldy „Zaplanuj wyjątkową walentynkową kolację”, a w sklepach rzuca się w oczy wszystko co czerwone, od słodyczy przez kwiaty, po tandetne pluszowe serca. I im więcej tego widzę, tym bardziej jest to dla mnie sztuczne. Miłość powinno się umieć pokazywać na co dzień. I kwiatek czy coś miłego nie powinien być od święta, ale właśnie w tej codzienności. Bo trzeba być umieć ze sobą właśnie w tej codzienności. A jeśli już świętować – to nie metodą „kopiuj–wklej”… Nie wiem, mnie osobiście razi masówka. I właśnie w tej atmosferze znalazłam na czasopożerającym fejsbuku obrazek i podesłałam Komisarzowi.

Komisarz Spalony
Ja tam lubię Walentynki.

R.C.K.
Ja średnio.
Komercha.

K.S.
A idź, wszyscy narzekają, że komercha.

R.C.K.
I jakos tak słodko wszędzie, że aż niedobrze…

K.S.
Przecież nikt nie każe wam kupować.

R.C.K.
Wiem…
Nie o to chodzi.
Sam wymiar, otoczka.
Wymusza coś.
„Zrób to, kup tamto, zaproś tu i tu. Daj nam zarobić.”

K.S.
Wymusza zrobienie czegoś dla „drugiej połówki”, niekoniecznie kupienie.
Można np. poznać nową pozycję Kamasutry.
Coś nowego.

R.C.K.
(wybucha śmiechem)

K.S.
(z uśmiechem) Po prostu nie rozumiem czemu „święto” ma cierpieć tym, że ludzie na nim zarabiają.

R.C.K.
Drodzy czytelnicy, dołączając się do Komisarza – apelujemy o własne, twórcze inicjatywy i sprawienie, żeby Wasza „druga połówka” poczuła się wyjątkowo! Jakkolwiek – wszelaka inicjatywa jest dobra, byle tylko nie dać się ogłupić jak lemingi :)

Radosnego czasu z Waszymi kochanymi i szalonych inwencji – nie tylko od święta!

KURTYNA

Skarb

Tagi

, , , ,


Nowy! Jeszcze ciepły. Ha :)
Może wigilijne życzenia taty się spełnią i znów wrócę do zapisywania melodii co mi w duszy grają. Może to rok słuchania, kto wie? :)

Skarb

w szkatułce moich dłoni
zamykam cenne słowa
i delikatnie uchylam
tuż tuż
nad twym uchem
ostrożnie
by nie uronić
ani jednej nuty
żadnego słowa
westchnienia
ich ciepła
nietknięte
i niewidoczne
dla świata
niech trafią
prosto do
twego
serca

– – –

À propos wsłuchiwania się…

…i konkluzja:)
Carpe, carpe diem, seize the day […], make your lives extraordinary.